8 sierpnia 2016

Czuję więc jestem

Śmiało, bądź wrażliwa!

Lubisz ludzi wrażliwych, bo świetnie się z nimi rozmawia. Odpowiada ci też ich sposób postrzegania świata. Gorzej, kiedy sama musisz pokazać swoją wrażliwą stronę. Wtedy usiłujesz grać twardzielkę, żeby nie zostać zranioną. Niepotrzebnie.

Brené brown, 30-latka, do niedawna zwykła mieszkanka teksasu, menadżerka w jednej z firm, poszła pewnego dnia do psychoterapeutki i powiedziała: – jak ja nienawidzę swojej wrażliwości! – tak? – zainteresowała się psycholożka. – a  czego w niej nie lubisz najbardziej? – nie znoszę bać się tego, że ktoś znowu mnie zrani. Boję się rozczarowania, niepewności. To frustrujące. Wrażliwość jest dla mnie czymś, co komplikuje życie i praktycznie zawsze niesie ze sobą ból”. Wtedy usłyszała od swojej rozmówczyni: – Tak, wiem, o czym mówisz. Wrażliwość to coś pięknego... No właśnie: wrażliwość jest straszna czy piękna? Zastanawiając się nad tym problemem, wrażliwa Brené Brown postanowiła przestać być menadżerem, zatrudniła się jako barmanka i kelnerka, a potem została pracownikiem socjalnym. I napisała bestsellerową książkę „Z wielką odwagą”, w której rozprawia się ze społecznym postrzeganiem wrażliwości, a przede wszystkim z najważniejszymi mitami na jej temat.

MIT # 1: Emocjonalność jest oznaką słabości

Zdaniem Brené Brown, wrażliwość nie jest dobra ani zła, chociaż czasami jest bolesna i niełatwa do zniesienia. Natomiast, z pewnością nie jest oznaką słabości – jak powszechnie się sądzi. Co więcej – odcięcie się od niej i udawanie twardziela jest niczym więcej, niż tylko zaprzeczeniem swojej własnej naturze. – Jeżeli odcinamy się od swojego emocjonalnego życia ze strachu, że koszt będzie zbyt wysoki, że będziemy cierpieć – oddalimy się od tego, co nadaje naszemu życiu sens – uważa autorka książki „Z wielką odwagą”. Każdy, kto pamięta film „Billy Elliot”, doskonale wie o tym, że z chłopaka o duszy łabędzia nie zrobi się boksera. Dlaczego jednak tak skwapliwie odrzucamy naszą wrażliwość? To proste: kojarzy nam się ona z tak przykrymi uczuciami jak lęk, wstyd, żal, smutek i rozczarowanie – emocje, na które nie ma miejsca ani czasu w świecie, w którym nagradzany jest sukces, wspinanie się po szczeblach kariery bez zbytniego zważania na uczucia innych. W serialu „House of Cards” widać doskonale, że wrażliwcy zostają ukarani – Zoe Barnes, dziennikarka usiłująca dotrzeć do prawdy o senatorze Franku Underwoodzie zostaje ukarana. Tymczasem, wrażliwość tak naprawdę nie jest źródłem słabości, tylko inspiracją dla naszych marzeń i pragnień. Dlatego zamknięcie się na nią na pewno będzie skutkowało cynizmem i wypaleniem. – Uczucie nie jest słabością ani niepowodzeniem. Wrażliwość nie jest wadą, z którą powinniśmy walczyć. To dar, który powinniśmy w sobie pielęgnować – uważa autorka „Z  wielką odwagą”. Wszystkie dzieła sztuki świata – obrazy, rzeźby, fotografie, budowle, książki, te pisane prozą i wierszem – to owoc wrażliwości ich autorów. W trakcie pracy nad książką Brené poprosiła kilkoro wrażliwców o podanie definicji oraz przykładów tego, co ich zdaniem oznacza ta cecha osobowości. Otrzymała wiele zaskakujących odpowiedzi. Począwszy od tego, że wrażliwością jest „pierwsza randka po rozwodzie”, „mówienie: kocham cię, nie mając pewności, że miłość jest odwzajemniona”, „mówienie nie” przez „rozkręcenie własnego biznesu” aż po „pokazanie napisanego przez siebie wiersza lub narysowanego rysunku”. Wrażliwością jest także „przyznanie się do strachu”, „bycie odpowiedzialnym”, „proszenie o wybaczenie”, „powrót na boisko po serii porażek”. Z tych wszystkich przykładów wynika coś zadziwiającego: wrażliwość nie jest słabością – jest siłą. Prawdą jest także to, że ludzie wrażliwi są narażeni na zranienie, niepewność i emocjonalne ryzyko. Ale, jak podkreślają badania psychologów społecznych, „wrażliwcy” często lepiej radzą sobie z problemami zdrowotnymi, ponieważ są bardziej wyczuleni na niepokojące sygnały wypływające z ich ciała. I nie mówimy tu o hipochondrii, tylko o pozytywnej postawie nazywanej po prostu dbaniem o zdrowie. Okazuje się też, że „twardziele” udający, że nie interesuje ich przekaz reklamowy, ponieważ oni i tak „nie są na niego uwrażliwieni” częściej padają ofiarami nieuczciwych reklam niż „wrażliwcy”, którzy uważnie przyglądają się ich treści i wyłapują marketingowe chwyty. Brené Brown uważa, że zbyt często udajemy twardzieli, ponieważ uważamy, że nasza wrażliwość jest... nieciekawa. – Uwielbiamy otwartość i wrażliwość u innych osób, ale boimy się odsłonić naszą własną – mówi Brown. – Naszym zdaniem, prawda, którą nosimy w sobie, jest mniej ważna niż ta u innych osób, bo przecież oni „mają tyle ważnych rzeczy do powiedzenia”. Stop! Nie ma lepszej czy gorszej wrażliwości. Należy nauczyć się cenić własne emocje na równi z emocjami innych.

MIT #2: Wrażliwa? Kto? Ja?

Madeleine L’Engle, amerykańska autorka, napisała kiedyś: „kiedy byliśmy dziećmi, zwykliśmy myśleć, że gdy dorośniemy, przestaniemy być wrażliwi. Lecz dorosnąć to znaczy zaakceptować wrażliwość”. To kwintesencja tego, co się dzieje z naszą wrażliwością, kiedy dorastamy i dojrzewamy. Nie znika, zostaje w nas, możemy ją tylko mniej lub bardziej ukryć, okiełznać. Ile razy słyszałaś od różnych ludzi:  „Tak, to ciekawe, ale ja nie jestem wrażliwy” albo „Jestem inżynierem, na wrażliwości się nie znam”, „Faceci nie bawią się we wrażliwość”. Niestety, a może stety – nie można wylosować karty, która uwolni cię od strachu czy niepewności przy podejmowaniu ważnych życiowych decyzji. Wcześniej czy później choć raz poczuje to nawet największy „twardziel” – uważa Brené Brown.

MIT #3: Niedaleko od wrażliwości do ekshibicjonizmu.

Kiedy ogląda się plotkarskie portale i fotografie celebrytów pozujących przy grobach swoich bliskich albo słucha szlochającej gwiazdki pop zwierzającej się z tego, że jej partner próbował popełnić samobójstwo, można dojść do przekonania: wrażliwość jest w cenie, kiedy można ją umiejętnie sprzedać. Tyle tylko, że ta nadmierna wylewność,  publiczne obnażanie uczuć, w których specjalizują się stali bohaterowie pierwszych stron plotkarskich magazynów, nie ma nic wspólnego z prawdziwą wrażliwością. – Wrażliwość to dzielenie się uczuciami i doświadczeniami z osobami, które zasłużyły sobie na to, by o nich usłyszeć. Bycie wrażliwym i otwartym bazuje na wzajemności i stanowi integralną część procesu budowania zaufania – uważa Brené Brown. Wiadomo, że nie rozpoczynamy rozmowy z nowo poznanym człowiekiem od słów: „Cześć, nazywam się Joanna Kowalska, a oto moja najmroczniejsza tajemnica”.Takie postępowanie to raczej desperacja i próba zwrócenia na siebie uwagi niż oznaka wrażliwości. Dlaczego? Odpowiednie otwieranie się przed innymi ludźmi, z uwzględnieniem pewnych granic, oznacza zwierzanie się tylko tym osobom, które są w stanie unieść ciężar naszej historii. Efektem tej wzajemnie szanującej się wrażliwości jest wzmocnienie więzi, zaufania i zaangażowania. Wrażliwość „bez granic” w którymś momencie musi doprowadzić do zerwania relacji.

PODOBNE

Odniosłaś sukces
w pracy nad sylwetką? Podziel się nim z innymi! Przyślij nam swoją historię