9 lutego 2018

Obsesja zdrowego jedzenia

Kiedy dbałość o zdrową dietę przeradza się w obsesję na tym punkcie, mówimy o ortoreksji. Jej skutki mogą być równie drastyczne, jak w przypadku anoreksji czy nieleczonej otyłości.

Brzmi trochę niepoważnie, a już na pewno nie groźnie – przecież nikt, kto ma obsesję na punkcie zdrowego jedzenia nie może sobie zaszkodzić. Tymczasem ortoreksja, bo tak nazywa się to schorzenie, potrafi skutecznie zrujnować zdrowie, zamiast je chronić. Po raz została opisana przez Steve’a Bratmana, który zdiagnozował ją... u samego siebie. Ponieważ jako dziecko chorował na ciężką alergię pokarmową, wychowywał się wśród żywieniowych nakazów i zakazów. Rodzice dbali, by nie tykał niektórych produktów, np. zawierających mleko czy gluten, wpajając, że mogą mu ciężko zaszkodzić. Z latami pilnowanie zdrowej diety przybrało kształty obsesji. Bratman nie tylko sam przygotowywał sobie posiłki, ale tez nieustannie poszerzał wiedzę na tematy związane z odżywianiem, śledząc nowoczesne trendy. Jadał tylko żywność ekologiczną, a każdy jej kąsek przeżuwał po 50 razy (zgodnie z zasadami makrobiotyki).  

Tak bardzo koncentrował się na swoim odżywianiu, że zaczął zaniedbywać inne dziedziny życia, unikał przyjaciół, przestał bywać na wspólnych obiadach i kolacjach, by przypadkiem nie zjeść czegoś niezdrowego. Dopiero, gdy zaczął chudnąć, tracić siły i chorować, uświadomił sobie, że jego zdrowa dieta wyrządziła mu więcej szkody niż pożytku.

Po ukończeniu studiów medycznych, już jako lekarz stykał się z przypadkami pacjentów, którzy przypominali mu jego własną historię. Tak rygorystycznie przestrzegali diety, aż doprowadzali się do ciężkich chorób.  Tę nową jednostkę chorobową Bratman określił mianem orthorexia nervosa, a przestrzegając przed skutkami żywieniowej przesady,  napisał książkę o ortoreksji „W szponach zdrowej żywności”.

 

Jedzenie pod kontrolą

Nie ma jeszcze potwierdzonych statystyk na temat tej choroby, ale zjawisko wyraźnie przybiera na sile. Wpływ na to ma z pewnością rozprzestrzeniająca się moda na superzdrowe odżywianie. Zainteresowanie tą tematyką jest ogromne, a informacje znajdziemy w prasie, w telewizji, w Internecie. Działa też przykład znanych osób. Gwiazdy chętnie dzielą się swoimi sposobami na zdrowie, wśród których dieta odgrywa niebagatelną rolę. Zwierzają się w wywiadach, że nie jedzą mięsa, nie piją mleka, jadają ekologiczne produkty.

Z drugiej strony jesteśmy bombardowanie doniesieniami o obecności rozmaitych szkodliwych składników w pożywieniu. Zwierzęta i ptaki hodowlane są faszerowane antybiotykami, jadają karmę, która sztucznie napędza przyrost masy, nie są wypuszczane na świeże powietrze. Jak może być zdrowe mięso czy jaja pochodzące z wielkoprzemysłowych hodowli? Warzywa i owoce są pryskane środkami owadobójczymi, a tropikalne dojrzewają w trakcie transportu pod wpływem chemicznych przyspieszaczy.  W żywności przetworzonej są sztuczne barwniki i konserwanty. Nie trudno stwierdzić, że chcący odżywiać się zdrowo człowiek po prostu nie ma co jeść – wszystko, co jest dostępne wydaje się w mniejszym czy większym stopniu szkodliwe. To pierwszy krok w stronę ortoreksji, choć lekarze są zdania, że by jej ulec trzeba mieć ku temu predyspozycje psychiczne. Na ortoreksję najczęściej zapadają perfekcjoniści, łatwo popadający w skrajności, a także osoby z zaniżonym poczuciem własnej wartości, którym utrzymywanie rygoru żywieniowego daje iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa.  

 

Chore skutki zdrowej idei

Ortoreksja utrudnia, a często dewastuje codzienne życie osób, które dotyka. Ale na tym, niestety, się nie kończy. Ortorektycy z czasem zapadają na zdrowiu, bo organizm na niedobory białka, tłuszczów, węglowodanów, witamin i składników mineralnych odpowiada chorobą. Zaczynają szwankować poszczególne narządy, a potem układy. Objawy przypominają te, które towarzyszą anoreksji, są bowiem skutkami niedożywienia. Pojawiają się bóle i zawroty głowy, kłopoty z pamięcią i koncentracją,  nudności, bóle brzucha, osłabienie. Ustaje miesiączka, bo układ hormonalny przestaje funkcjonować prawidłowo. Może pojawić się anemię i spadek odporności, wzrasta zagrożenie osteoporozą, nadciśnieniem, chorobą serca. Pojawiają się poważne zaburzenia nastroju, a z czasem nawet depresja. Ortorektyk przestaje też działać w zgodzie z zasadami społecznymi, popada w izolację. Obsesja rządzi jego życiem: potrafi rzucić pracę, jeśli przeszkadza mu ona w zdrowym odżywianiu i zerwać kontakty z rodziną.

 

Leczenie ciała i duszy

Każdy przypadek ortopreksji jest indywidualny, dlatego najskuteczniejszym leczeniem jest  psychoterapia i reedukacja żywieniowa, w oparciu o dietę dostosowaną do potrzeb. Zdarzają się przypadki tak daleko posuniętego  wyniszczenia organizmu, że konieczne jest leczenie szpitalne. Jeśli psychoterapia nie jest pomocna, a chory wykazuje też cechy innych zaburzeń psychicznych. Nie bez powodu specjaliści uważają, że ortoreksja jest przede wszystkim „chorobą duszy”.

 

Sprawdź, czy nie potrzebujesz pomocy

Uwaga! Jeśli odpowiesz twierdząco na choćby połowę z poniższych pytań, pomyśl o wsparciu psychoterapeuty.
• Czy odnosisz wrażenie, że jedzenie zajmuje ci więcej czasu niż kiedyś i więcej, niż chcesz na nie przeznaczać?
• Czy masz trudności ze spożyciem posiłku przygotowanego przez kogoś innego, nie znając jego składu i sposobu przyrządzenia?
• Czy zdarza ci się zrezygnować ze spotkania towarzyskiego, jeżeli ma mu towarzyszyć jedzenie nie przyrządzone przez ciebie?
• Czy zdarza ci się codziennie rozmyślać na temat składników pożywieniu i ich potencjalnej szkodliwości dla twojego zdrowia?
• Czy dieta nie stała się dla ciebie ważniejsza niż inne rzeczy?
• Czy masz poczucie winy po żywieniowych „grzeszkach”?
• Czy jedzenie według twoich zasad daje ci poczucie kontroli?
• Czy masz wrażenie, że osoby, które odżywiają się inaczej niż ty popełniają duży błąd i sobie szkodzą?
• Czy czujesz się samotny, od kiedy zmieniłeś sposób odżywiania?

 

Niewinne początki

Nikt nie zapada na ortoreksję w ciągu jednego dnia. Jest to stopniowy proces. Zaczyna się na ogół od rezygnacji ze słodyczy i tłustych mięs. Z czasem na listę rzeczy „zakazanych” trafia coraz więcej produktów. Do restrykcyjnej diety dochodzą intensywne ćwiczenia. Choć głównym celem nie jest utrzymanie niskiej wagi, działania często przypominają te, które towarzyszą anoreksji.

 

Komu grozi ortoreksja?

Schorzenie to dotyka zazwyczaj osoby z nadmiernie perfekcyjną osobowością, bardzo krytyczne
wobec siebie samych. U ludzi młodych może być wyrazem buntu, budowania własnej autonomii, próbą wyróżnienia się wśród innych. U dorosłych często „wyzwalaczem” jest choroba przewlekła, np. onkologiczna, cukrzyca, alergie pokarmowe, niewydolności narządowe – wszystko, co w powiązaniu z chorobą wymusza prozdrowotną zmianę sposobu żywienia.

 

Marta Królikowska

 

Oryginalnie materiał pojawil się w magazynie Ach! Na zdrowie

 

PODOBNE

Odniosłaś sukces
w pracy nad sylwetką? Podziel się nim z innymi! Przyślij nam swoją historię