8 sierpnia 2016

Na czym polega dobry seks?

ZOBACZ co niszczy Twoje życie erotyczne!

Definicji dobrego seksu jest tyle, ile osób, które go uprawiają. Albo i więcej. Za to definicja kiepskiego seksu jest jedna: to taki, który nie daje nam satysfakcji, który odkładamy na później niczym wypełnianie PIT-ów.

„Nie mam czasu na seks, a tak bardzo chciałabym mieć” - lamentuje w swojej  piosence Maria Peszek, a wraz z nią większość z nas. Brak czasu to jedna z największych przeszkód na drodze do udanego życia erotycznego. Ale nawet, gdy udaje nam się ów czas znaleźć, rezygnując z części snu, odrobinę skracając poranny trening czy wieczorny seans z „The Walking Dead”, często jesteśmy rozczarowane. Bo nie jest tak, jakbyśmy chciały...

Brak czasu na seks

Łatwiej przyznać się (nawet przed samą sobą) do mimowolnej abstynencji, niż do tego, że seks nas tak nie kręci. Że owszem jest, ale nie tak dobry, jak mógłby być. A przecież dziś nie ma miejsca na kiepski seks. Każda z nas ma być w łóżku boginią, która łączy wrażliwość Rachel McAdams z „Pamiętnika” z gibkością artystek Cirque du Soleil. Kiedy więc w łóżku gaśnie iskra, nie ma ani frajdy, ani tym bardziej orgazmów – zaczynamy panikować. Dotyczy to i kobiet, i mężczyzn, choć u tych drugich panika pojawia się dopiero, gdy fizjologia odmawia posłuszeństwa. Zanim jednak, wzorem Samanthy Jones z „Seksu w wielkim mieście” wpadniemy w histerię i obwieścimy koniec jakiegokolwiek życia erotycznego, warto przyjrzeć się temu, co dzieje się poza naszą sypialnią: w kuchni, biurze, na siłowni. Bo właśnie tam znajdziemy źródło wielu problemów związanych z seksem i jeszcze więcej rozwiązań.

Libido a seks

Obniżone libido czy spadek satysfakcji nie zawsze wymagają pomocy seksuologa. W większości przypadków wystarczy odrobina refleksji i skupienie się na tym, czego potrzebuje nasze ciało. Słuchaj ciała Sporo na ten temat wie Marta Niedźwiecka, pierwsza w Polsce sex-coach (sex-coach.pl), która pomaga parom i singlom rozwiązać intymne problemy i podpowiada, co zrobić, aby mieć 300% satysfakcji z seksu.

– Seks to w równej mierze ciało i umysł. Gdy w naszym życiu erotycznym zaczyna się coś psuć, warto najpierw zastanowić się nad tym, co dzieje się z naszym ciałem, jak je traktujemy, jak o nim myślimy. I broń Boże, nie twierdzę, że trzeba wyglądać jak modelka, by dobrze się bawić w łóżku. Ale na pewno trzeba mieć świadomość swojego ciała. A jemu sporo rzeczy szkodzi - tłumaczy Marta Niedźwiecka.

Alkohol i seks

W tym miejscu trzeba z pewnością wymienić alkohol. Kieliszek czerwonego wina to oczywiście nie zbrodnia. Jeśli jednak potrzebujesz kilku drinków, aby pójść do łóżka (zwłaszcza ze stałym partnerem), to znak, że czas zrobić krok do tyłu i zastanowić się, co się zmieniło w waszej relacji lub w twoim nastawieniu do seksu. Bo jeśli jesteś z partnerem, przy którym czujesz się dobrze i swobodnie, którego akceptujesz i który akceptuje ciebie i twoje ciało, wspomaganie się alkoholem czy innymi dopalaczami nie powinno być potrzebne. 

– Na nasze libido i poziom satysfakcji z seksu mają wpływ przede wszystkim tryb życia i sposób myślenia – podkreśla Marta Niedźwiecka.

– Jeśli nie uprawiamy sportu, mamy kiepską kondycję i nie zwracamy uwagi na to, co jemy, nasze życie erotyczne nie będzie tak dobre, jak mogłoby być. Przytruci cukrem, alkoholem czy nikotyną nie mamy ochoty na igraszki – wyjaśnia sex-coach i radzi, aby, zanim zaczniemy szukać pomocy u seksuologa czy terapeuty, wybrać się na siłownię, basen czy choćby na spacer.

Ruch to niedoceniony afrodyzjak

 Od setek lat szukamy magicznych sposobów na libido, a ignorujemy fakt, że zaniedbując nasze ciało, zaniedbujemy też seks. Warto pamiętać, że endorfiny wydzielane podczas aktywności fizycznej są lepszym afrodyzjakiem niż najświeższe ostrygi, małże i ciemna czekolada. Po treningu czujesz się bardziej pewna siebie, przychylniej spoglądasz na swoje ciało, umiesz dostrzec jego siłę i piękno.

Trening a seks

Gdy nie dbasz o ciało, karmisz je fast foodami, zatruwasz cukrem, solą i tłuszczami trans, od razu odbija się to na twoim życiu erotycznym: jesteś zmęczona, zniechęcona i ociężała. Zamiast o namiętności i orgazmach, marzysz o kanapie i budowaniu kolejnych willi w „The Sims”. Gdy do tego dochodzi nadwaga, twoje możliwości fizyczne znacząco maleją. Mówiąc wprost: im gorsza kondycja, tym mniej zabawy w łóżku. A gdy seks zaczyna być dla nas męczący czy nieprzyjemny, zaczynamy z niego rezygnować, dobrowolnie lub nieświadomie. Oczywiście nie chodzi o to, że dobry seks ma być tylko domeną pięknych, młodych i wysportowanych. Ale jeśli tracimy kontakt z naszym ciałem, przestajemy go słuchać i o nie dbać, odbija się to na wszystkich sferach naszego życia, z seksem na czele. Tak więc dla dobra swojego, partnera i waszego związku, nie rezygnuj z treningów!

– Aktywny tryb życia relaksuje i sprawia, że zaczynamy lepiej czuć swoje ciało. Nabieramy jego świadomości. Inaczej jemy, inaczej postrzegamy otoczenie, a nawet inaczej się poruszamy – tłumaczy sex-coach Marta Niedźwiecka.

– A im gorzej się mamy, tym częściej rezygnujemy z seksu. Bo gdy czujemy się nieatrakcyjni, nie mamy ochoty stawać nago przed drugim człowiekiem. To zrozumiałe.

Stres na zły seks

Stres to kolejny wróg udanego seksu. Wszyscy lekarze, terapeuci i guru rozwoju osobistego jak mantrę powtarzają: „Nie stresuj się” – to stresu wyeliminować się nie da, nawet jeśli wyprowadzisz się na pustynię. Ale można zniwelować jego szkodliwe skutki. I tutaj znowu kłania się aktywność fizyczna, bowiem wspomniane wcześniej endorfiny doskonale neutralizują działanie hormonu stresu – kortyzolu.

– Nasze ciała nie są przystosowane do takiej ilości stresu, jakiej doświadczamy – wyjaśnia Niedźwiecka. 

– Reagujemy na to napięciem, irytacją. Napięcie to gromadzi się w ciele, w mięśniach i odbija się na naszym życiu osobistym, w tym erotycznym. Dlatego na początek polecam terapię dotykiem. Wcale nie chodzi o dotyk naładowany seksualnie, a o masaże czy dotyk w parach – przytulanie się, obejmowanie. Dotyk doskonale redukuje stres! – zapewnia sex-coach i dodaje, że czasowe spadki libido nie powinny być powodem do paniki. 

– W okresie połogu kobiece libido zawsze spada. Jest to związane z wydzielaniem się prolaktyny, która w sposób biologiczny ma sprawić, że uwaga kobiety będzie skupiona na dziecku, a nie na partnerze – tłumaczy.

Na szczęście większość mężczyzn i kobiet ma świadomość, że powrót do erotycznej kondycji sprzed narodzin dziecka zajmuje kilka miesięcy i nie ma powodów do paniki. Zresztą większość młodych rodziców jest tak zmęczona, że gdy widzą łóżko, myślą: sen, a nie seks. Gorzej, gdy wasze dziecko ma trzy lata, przesypia całą noc we własnym łóżku, a seks zdarza się od wielkiego dzwonu. Najlepiej zacząć od rozmowy na temat tego, jakie są wasze oczekiwania i co sprawiło, że uległy zmianie.

Kiedy zwrócić się o pomoc do specjalisty?

– Gdy mimo rozmów, problem nadal się pojawia, lub gdy za każdym razem dochodzimy do punktu zapalnego i rozmowa zmienia się w kłótnię. Wówczas warto najpierw zajrzeć do gabinetu coacha czy psychologa, który zajmuje się codziennymi problemami, ułatwia komunikację między partnerami. Seksuolog patrzy raczej na medyczną stronę problemu. Jeśli spotkania z coachem nie przynoszą efektu, wtedy trzeba szukać pomocy u seksuologa – radzi Niedźwiecka i wyjaśnia, że powszechnie zakłada się, iż 10-12 spotkań powinno doprowadzić do zidentyfikowania istoty problemu i rozwiązania go. W praktyce oznacza to rok spotkań.

Na całe szczęście nie trzeba jechać do Warszawy czy Gdańska, aby porozmawiać ze specjalistą. Coraz popularniejsze są sesje robione na odległość, np. przez Skype. Parom spoza metropolii pozwalają zaoszczędzić sporo czasu. Powodów, dla których nasz seks nie jest satysfakcjonujący, może być milion. Od rzeczy dużych, jak kryzysy w związku czy traumatyczne doświadczenia z przeszłości (wykorzystywanie, gwałt) po sprawy pozornie błahe, jak wstrzymywanie oddechu podczas seksu, co sprawia, że kobiece narządy są gorzej ukrwione i trudniej im osiągnąć orgazm. Na szczęście prawie każdy problem da się rozwiązać. Trzeba zacząć od przyznania przed samą sobą, że dany problem istnieje i spokojnie szukać rozwiązania, bez obwiniania siebie czy partnera, tudzież biernego wzruszenia ramionami i stwierdzenia, że widać tak miało być. Doskonały seks nie spada z nieba. Trzeba nad nim pracować tak samo, jak nad mięśniami brzucha czy francuskim akcentem. Ale wszystko da się zrobić.        


PODOBNE

Odniosłaś sukces
w pracy nad sylwetką? Podziel się nim z innymi! Przyślij nam swoją historię