9 sierpnia 2016

Twoja fabryka szczęścia

Aktywność ruchowa uzależnia.

Przestajesz trenować i nagle świat traci barwy. Masz gorszy nastrój i samopoczucie, kłopoty ze snem, a nawet bóle kręgosłupa. To nic innego jak syndrom odstawienia, bo sport – podobnie jak inne używki – uzależnia.

Czasem wystarczą dwa-trzy dni bez biegania, pływania, jazdy na rowerze czy treningu na siłowni, a już zaczynasz odczuwać przykre konsekwencje – objawy podobne do uzależnienia chemicznego. Zamiast błogiego spokoju pojawia się niepokój, napięcie i złe samopoczucie. Organizm buntuje się ze wszystkich sił, domagając się należnej porcji ruchu. Wraz z ustaniem treningów „siada” też kondycja fizyczna. Zdaniem dr Łukasza Chojeckiego, ortopedy z Centrum Medycyny Sportowej w Warszawie, przesiadywanie godzinami za biurkiem czy na kanapie prowadzi do osłabienia mięśni, przykurczu stawów, przeciążenia i bólów pleców. Brakuje sił do codziennych czynności, pojawia się zmęczenie i znużenie. Deficyt ruchu przekłada się także na spowolnienie metabolizmu i spalanie mniejszej ilości kalorii. Stąd już tylko krok do przybrania na wadze.

ACH, TE ENDORFINY…

Zjawisko odczuwania szczęścia podczas uprawiania sportu jest naukowo potwierdzone. Po ok. 30 minutach wysiłku w organizmie uwalniają się endorfiny – hormony poprawiające samopoczucie. Nie jest to pośredni efekt psychologiczny. Według naukowców z Kliniki Neurologicznej Uniwersytetu Technicznego w Monachium i Radiologicznej Kliniki Uniwersyteckiej w Bonn wzmożone wydzielanie endorfin zachodzi przede wszystkim w częściach mózgu, które odgrywają dużą rolę w zakresie uczuć i odczuwania bólu. Dzięki temu sportowcy mogą pokonywać swoje własne ograniczenia mimo bólu i wyczerpania. Badacze odkryli także, że poziom endorfin w organizmie zależy od intensywności i długości ćwiczeń. Przy dużym wysiłku i utrudnionym oddychaniu dochodzi do niedotlenienia, co wywołuje stres organizmu, a w efekcie silne wydzielanie endorfin. „Top” tych doznań przypada po ok. 45-60 minutach treningu, gdy mięśnie zużywają cały zmagazynowany w nich glikogen. Stan euforyczny pojawia się najczęściej w czasie biegania, pływania, jazdy na rowerze, aerobiku. Badania wskazują też, że poziom endorfin zwiększa się, gdy utrzymujemy 70-80% maksymalnego tętna przez co najmniej pół godziny. Wtedy w ciągu godziny wysiłek zwiększy produkcję endorfiny od pięciu aż do siedmiu razy. Jednak, jeśli nie masz dobrej kondycji, trudno jest utrzymać ten poziom przez dłuższy czas niż pół godziny. Nie mogąc osiągnąć stanu euforii (np. podczas biegania), można próbować zwiększyć dystans, zmniejszając jednocześnie prędkość. Pamiętaj jednak, że nie zawsze prowadzi to do osiągnięcia zamierzonego celu treningowego. Poczucie szczęścia zależy nie tylko od intensywności treningów, ale także od uwarunkowań psychicznych. Łatwiej o to na urlopie, wśród pięknego otoczenia, niż na chodniku, wzdłuż głównej arterii miasta. Przy tak wielu pozytywnych reakcjach organizmu na aktywność fizyczną łatwo zrozumieć, skąd się bierze złe samopoczucie w czasie nawet krótkiej przerwy w ćwiczeniach.

RUCH KONTRA DEPRESJA

Istnieje wiele badań potwierdzających pozytywny wpływ aktywności fizycznej na dobre samopoczucie. W jednym z nich naukowcy z Kanady i USA przez kilkanaście lat monitorowali nastrój prawie 60 tys. osób. Efekty były zaskakujące: w grupie regularnie ćwiczących odsetek cierpiących na depresję czy zaburzenia lękowe był wielokrotnie niższy niż w grupie niechętnie podejmujących wysiłek fizyczny. Okazuje się, że regularne ćwiczenia wpływają na nasz mózg w podobny sposób jak farmaceutyki. I co ważne nie wywołują żadnych objawów ubocznych, jak to ma miejsce w przypadku antydepresantów. Przeciwnie, oprócz poprawy nastroju, zapewniają inne korzyści: obniżają ciśnienie krwi, stabilizują wagę i usprawniają działanie układu krwionośnego. Najnowsze badania naukowców z Instytutu Zdrowia Dziecka Uniwersytetu Londyńskiego opublikowane w JAMA Psychiatry w październiku 2014 roku nie pozostawiają wątpliwości – uprawianie sportu co najmniej 3 razy w tygodniu zmniejsza ryzyko depresji o 19%, w porównaniu do osób, które nie ćwiczą w ogóle. Każda kolejna aktywność fizyczna w tygodniu redukuje to prawdopodobieństwo o kolejne 6%. Badacze przeanalizowali dane pozyskiwane od 11 135 osób urodzonych w 1958 roku począwszy od ich urodzenia aż do skończenia 50. roku życia (dane na temat aktywności fizycznej i występowania depresji zbierano od uczestników badania, gdy mieli 23, 33, 42 i 50 lat). – Warto dodać, że efekt ten był dostrzegany w całej populacji, a nie tylko u osób z grupy wysokiego ryzyka depresji klinicznej – powiedział dr. Snehal M. Pinto Pereira z Uniwersytetu Londyńskiego.

 

PODOBNE

Odniosłaś sukces
w pracy nad sylwetką? Podziel się nim z innymi! Przyślij nam swoją historię