31 października 2018

Biwak nad ziemią w Pieninach i szkolenia górskie

Zastanawialiście się, jak alpiniści śpią na pionowej ścianie podczas wspinaczki wysokogórskiej? Ja miałam okazję to sprawdzić! Czy się nie bałam? Naturalnie, że się bałam! Rok dojrzewałam do decyzji, żeby przełamać swój strach i wziąć udział w tym niecodziennym biwaku oraz poczuć atmosferę himalajskiej ekspedycji… w Polsce, w Pieninach.

 

JAK PRZEŁAMAĆ LĘK?

Dwa lata temu, na jednej z imprez turystyki górskiej, przypadkowo trafiłam na warsztaty wspinaczki lodowej. Przypadkowo, ponieważ odkąd pamiętam miałam paniczny lęk wysokości. Wszystkie inne zajęcia miały już komplet uczestników. Ja miałam do wyboru zmierzyć się ze swoim lękiem i udać się na te warsztaty, albo bezczynnie siedzieć trzy godziny w schronisku górskim. Uznałam, że wezmę w nich udział jako obserwator.

Kadra instruktorska, podczas wdrapywania się na wielką ścianę lodu, śpiewała uczestnikom piosenkę „Mam tę moc” z filmu animowanego „Kraina Lodu”. Niesamowite podejście oraz energia szkoleniowców sprawiły, że i ja zaufałam… uprzęży i linie. Uwierzyłam, że jak bohaterka tej bajki - posiadam magiczną moc, że potrafię zapanować nad śniegiem i lodem. Zmierzyłam się wtedy po raz pierwszy ze ścianą wspinaczkową oraz swoim lękiem.

Pomysłodawca Himalaya Base Camp – Michał Król, w swoim żywiole. © HIMALAYA BASE CAMP

Jednym z instruktorów tego szkolenia był alpinista, Michał Król znany na świecie polski wspinacz. Ma na swoim koncie niezliczoną ilość dni spędzonych „na ścianie”. Wielokrotnie, podczas swoich opowieści z wypraw, wspominał, że biwak „na ścianie” jest niecodziennym przeżyciem. Oglądając jego film z jednej z takich eskapad, nawet mi przez myśl nie przeszło, że ja będę mogła poczuć smak takiej przygody.

BIWAK WISZĄCY

Michał postanowił podzielić się tym doświadczeniem i zorganizował pierwszyw Polsce wiszący biwak w Pieninach – Himalaya Base Camp.

Obóz zlokalizowano w przepięknym kamieniołomie. © NATURE_LOVERS_PL

Pamiętam, jak rok temu pierwszy raz zobaczyłam to wydarzenie u niego na Facebooku. Pomyślałam, wygląda nieziemsko, ale niestety z uwagi na mój lęk wysokości będę mogła podziwiać to wydarzenie tylko na zdjęciach. Obserwowałam relację z letniej, a następnej zimowej edycji, i tak pewnego dnia… dojrzałam do decyzji, że może i ja któregoś dnia spróbuję. Samą mnie zdziwiła moja decyzja. Pomyślałam wezmę namiot tradycyjny na wypadek, gdybym nie opanowała lęku i będę nocować w obozie. Czy się przydał?

NEPAL W POLSCE

Ideą wydarzenia jest możliwość poczucia atmosfery biwaku himalajskiej przygody… w Pieninach, na Górze Wdżar. Podczas wydarzenia uczestnicy przeszli szkolenia prowadzone przez instruktorów  oraz ratowników Grupy Podhalańskiej GOPR. Poznali podstawy poręczowania i wspinaczki, mające na celu przygotować uczestników do wejścia do najwyżej położonego łóżka w ich życiu.

Przejście nad kamieniołomem – to było dla mnie najtrudniejsze ćwiczenie.© NATURE_LOVERS_PL

W programie znajdowało się również szkolenie z zasad udzielania pierwszej pomocy w warunkach górskich oraz rozbijania awaryjnego biwaku w górach.

Aby odtworzyć klimat rodem z Nepalu teren obozu ozdobiły charakterystyczne nepalskie flagi. W przerwach uczestnicy smakowali himalajskich chlebków, i relaksowali się przy dźwiękach muzyki ghorkali.

Relaks między zajęciami. © NATURE_LOVERS_PL

 

NOCLEG W NAMIOCIE WISZĄCYM

Jednak najbardziej wyjątkową częścią Himalaya Base Camp był biwak w specjalnie przygotowanych, wiszących na ścianie namiotach zwanych portaledge. Te specyficzne namioty, pomagają spędzić noc alpinistom na pozbawionych półek ścianach skalnych. 

Namiot do złudzenia przypomina torebkę herbaty. © NATURE_LOVERS_PL

W środku wyglądają jak łóżko polowe, wykonane z pancernego materiału. Na całą konstrukcję można nałożyć tropik – wtedy namiot przypomina gigantyczną torebkę do herbaty. W środku mieszczą się dwie osoby, oraz niewielki plecak. Dlatego wszyscy uczestniczy zostali poproszeni o spakowanie się w duetach, parach do jednego plecaka.

Łóżko na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie bardzo małego. © NATURE_LOVERS_PL

 

Wykorzystując umiejętności zdobyte w ciągu dnia, zjeżdżaliśmy lub podchodziliśmy do namiotów pod nadzorem instruktorów, ponieważ rozwieszone były na terenie kamieniołomu na wysokości 12 - 17 metrów

Uczestnicy podczas warsztatów, uczą się wchodzić i schodzić po ścianie. © NATURE_LOVERS_PL

Co ciekawe na noc nie zdejmuje się uprzęży, dla bezpieczeństwa. Ponadto wszelkie rzeczy znajdujące się w namiocie należy przymocować, aby nie wypadły przez szczeliny.

Spałam jak małe dziecko. Nie wiem czy to efekt tego świeżego powietrza czy zmęczenia. Jeśli chodzi o komfort spania to naturalnie wszystko zależy od osprzętu – odpowiedniego śpiwora dostosowanego do warunków atmosferycznych. Kładziemy się na wcześniej rozłożoną karimatę, co też daje nam izolację od dołu.

Wszyscy już w swoich sypialniach.© HIMALAYA BASE CAMP

Największym znakiem zapytania dla wszystkich uczestników była toaleta.W naturalnych warunkach tj. w drodze na szczyt nikt nie schodzi na dół. Podczas obozu organizatorzy zadbali o komfort obozowiczów – wszyscy otrzymali numery telefonów do dyżurujących instruktorów, którzy niezależnie od godziny w nocy byli w stanie zabezpieczyć zjazd.

To było ekstremalne przeżycie! Chcielibyście tego doświadczyć? Kolejna edycja tuż, tuż – w marcu 2019. Tam warto być.

 

Marta Fiedczak /Nature Lovers/

 

 

 

 

 

PODOBNE

Odniosłaś sukces
w pracy nad sylwetką? Podziel się nim z innymi! Przyślij nam swoją historię