17 lipca 2018

Na detoksie już z górki - szósty dzień za mną

Zostały cztery dni oczyszczania, a efektów nie widać.

Minął szósty dzień mojego detoksu sokowego. Nie mam już praktycznie żadnych niepokojących objawów, poza ciągłym uczuciem porowatości na zębach i ochotą na stałe jedzenie. To drugie jednak zeszło gdzieś na dalszy plan, nawet na pytania koleżanek o to, co będzie pierwszą rzeczą, jaką zjem po detoksie nie byłam w stanie odpowiedzieć. 
Mój organizm najprawdopodobniej przyzwyczaił się do takiego sposobu odżywiania, co więcej - przestawia się na niego. Głód czuję co kilka godzin, kiedy normalnie jadłam, ale wystarczy naprawdę niewiele soku, aby go zaspokoić. Dziś w pracy wystarczyła jedna półlitrowa porcja soku (dzięki wielkie za bidony z miarką!) rozłożona na dwie porcje i woda, żebym zaspokoiła łaknienie. Drugiego dnia ponad litr soków i półtora litra wody to było za mało, czego dowód poniżej:


Ciągle brakuje mi gryzienia, do tego stopnia, że w nocy śniło mi się, że jem kanapkę na śniadanie, a nie przygotowuję sok. Swoją drogą, gdyby to zajmowało mi więcej czasu, nie wiem, czy tak optymistycznie bym pisała o robieniu soków, ale obecnie doszłam do wprawy i przygotowanie trzech soków (z przygotowaniem warzyw i owoców, co jest najbardziej czasochłonne oraz myciem wyciskarki między każdym sokiem, co akurat jest szybkie i mało kłopotliwe) zajmuje mi około 40 minut. 

Jedynym efektem oczyszczania na tym etapie jest to, że faktycznie zaczynam mieć nieco więcej energii. Rano wstaję bez ociągania, nie przeszkadza mi dźwięk budzika. Jestem pogodniejsza i faktycznie mam więcej siły witalnej (o fizycznej nie będę mówić, bo chyba przez pogodę, jaka ostatnio panuje bywam senna wczesnym popołudniem i nie mam ochoty na żadne aktywności). Możliwe także, że jestem już nieco osłabiona, bo od sześciu dni przyjmuję maksymalnie 700 kalorii dziennie. Póki co mam jednak dość sił, by normalnie funkcjonować - chodzić do pracy i być aktywną w domu. Oczywicie odliczam już dni do końca detoksu. Wtedy planuję bardziej głęboką analizę mojego stanu "przed" i "po". Póki co - nie jest tak żle, jak mogłoby się wydawać i to jest dla mnie największy motywator!

 

 


PODOBNE

Odniosłaś sukces
w pracy nad sylwetką? Podziel się nim z innymi! Przyślij nam swoją historię