Magdalena Jaworska

Warszawa

Wiek: 29 lat

Wzrost: 173 cm

PRZED
PLAN TRENINGÓW:

minus30Kg
Nowa praca, nowo poznany mężczyzna. To był dobry moment na zmianę. Ale tym razem Magda zwróciła się o pomoc do dietetyka. Dziś jest o 30 kg lżejsza, kocha fitness i razem z partnerem prowadzi sklep z naturalną żywnością. 

SHAPE: Od kiedy walczysz z nadwagą?

M. J.: Od najmłodszych lat. Zawsze bardzo lubiłam słodycze, bułki, bułeczki – a przy tym mało się ruszałam. Już jako nastolatka próbowałam różnego rodzaju diet, ale brakowało mi cierpliwości i konsekwencji, by ich przestrzegać. Gdy po trzech dniach nie widziałam rezultatów, zwyczajnie poddawałam się. A kilogramów z roku na rok przybywało. W końcu przestałam to kontrolować.

Co się wydarzyło, że nareszcie ci się udało?

To było podczas jednej z wizyt u koleżanki. Pomagała mi przedłużyć rzęsy i zaczęłyśmy rozmawiać o odchudzaniu. Dostałam od niej kontakt do sprawdzonego dietetyka i pomyślałam, czemu nie spróbować. Może z pomocą profesjonalisty wreszcie mi się uda? Czułam, że to był ten moment, gdy powinnam o siebie zawalczyć. Poznałam ciekawego mężczyznę, miałam nową pracę, nowe otoczenie... Pamiętam, że podczas wizyty w gabinecie waga pokazała 105 kg. Dostałam plan diety i rozpoczęłam odchudzanie. Pierwsze dwa tygodnie były koszmarne!

Dlaczego?

Może to dziwnie zabrzmi, ale musiałam się praktycznie wszystkiego od początku nauczyć na temat jedzenia. Jakie składniki pokarmowe znajdują się w danym produkcie, jaka jest jego wartość energetyczna, jak działa na zdrowie. Jak ważyć, porcjować, pakować w pudełka. Nawet kupno odpowiednich pojemników sprawiało mi na początku kłopoty, nie mówiąc już o wyrobieniu w sobie nawyku chodzenia wszędzie z gotowymi posiłkami lub zakąskami. Musiałam regularnie jeść, by nie dopuszczać do skrajnego wygłodzenia.

Jakie szczegółowe zmiany wprowadziłaś w swojej diecie?

Wykluczyłam ziemniaki. Zastąpiłam je mniej kalorycznymi batatami, choć trwało chwilę, zanim się do nich przekonałam. Polubiłam kasze, a wcześniej nie jadałam ich praktycznie wcale. Zaczęłam pić 2 litry płynów dziennie, czy raczej próbowałam i do dzisiaj nie zawsze mi się to udaje. Wykluczyłam też słodkie gazowane napoje i soki owocowe. Przyznaję, że były momenty, kiedy mi ich brakowało. Nawet teraz miewam dni, kiedy mam ochotę na colę – wtedy ją piję, ale wybieram taką bez kalorii. Staram się nie zabraniać sobie wszystkiego. Lubię pizzę, która również gości na moim stole, jednak tylko raz na tydzień lub dwa tygodnie. To mój cheat meal, oszukany posiłek.

A czy zaczęłaś też uprawiać sport?

Tak, od początku odchudzania. Próbowałam biegać, choć różnie mi to wychodziło. Wystartowałam nawet na 5 i 10 km, ale tej formy ruchu jakoś nie polubiłam. Później zapisałam się na siłownię. Zmodyfikowałam nawet swoją dietę w taki sposób, by zapewniała wystarczającą ilość energii do ćwiczeń. Do dziś mam 3-4 razy treningi siłowe w tygodniu. Kończę je 25-minutowym kardio lub 15-minutowym interwałem.

Ruszyłaś z kopyta, więc na pewno szybko pojawiły się efekty.

To prawda. Już po miesiącu straciłam 5 kg. Waga spadała, a ja chciałam więcej i więcej! Później chudłam wolniej, jednak co miesiąc ubywało 2-3 kg, więc przez cały czas widziałam efekty swojej pracy. W sumie odchudzanie trwało ponad rok. W tej chwili moja waga waha się między 73 a 75 kg. Kolejnym celem jest zrzucenie ostatnich 10 kg, ale najpierw mój organizm musi trochę odpocząć. Chcę zrobić to do trzydziestych urodzin, czyli do lutego.

Dzisiaj wyglądasz jak zupełnie inna osoba. Co jeszcze zmieniło się w twoim życiu?

Mam inne nastawienie do wielu spraw: zdrowia, sportu i życia generalnie. Otworzyłam z partnerem sklep stacjonarny i internetowy z ekologiczną i naturalną żywnością, Organiczny Raj. Chcę uświadamiać ludzi, jak ważne jest to, co kładziemy na talerzu. Że konieczny jest umiar i zdrowy rozsądek. Nie jest to tak naprawdę trudne, trzeba tylko poukładać sobie wszystko odpowiednio w głowie i zmienić sposób myślenia. 

PODOBNE

Odniosłaś sukces
w pracy nad sylwetką? Podziel się nim z innymi! Przyślij nam swoją historię