7 sierpnia 2017

"To nie my jesteśmy niewymiarowe i nienormalne"

Ten wpis ma już ponad 90 tys. polubień. Ma rację?

Tags: dr lifestyle
Sporo dziewczyn kupując w sklepie ubrania patrzy na rozmiar, jako na prawdziwy wyznacznik tego, jak wygląda. Doprowadza to do niepokojącego zjawiska, ponieważ coraz więcej młodych dziewczyn zapada na choroby związane z zaburzeniami odżywiania tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ chcą się wbić w ubrania o rozmiarze XS, a czasami jeszcze mniejszym. Fitnessowa blogerka Dr Lifestyle rozpętała w sieci burzę publikując zdjęcie spodni w rozmiarze 42, w które się... nie zmieściła. Ma rację?

Było już głośno o niekorzystnym oświetleniu w przebieralniach i o innych równie niemiłych praktykach stosowanych przez sklepy. Jednak to dzięki ostatniemu wpisowi Dr Lifestyle na Facebooku świat usłyszał o dodatkowym i ważnym problemie, który wywołał w sieci lawinę komentarzy. Publikacja blogerki spowodowała, że w końcu nagłośniono sprawę kupowania ubrań w sieciówkach przez tysiące kobiet takich jak my - redaktorki pracujące w SHAPE oraz wy - nasi czytelnicy. 

Monika na co dzień jest psychodietetykiem. Ukończyła biotechnologię medyczną i jest na 5. roku dietetyki. Prowadzi zdrowy, aktywny, a wręcz sportowy tryb życia. Ma atletyczny typ sylwetki i widoczne mięśnie brzucha. Dziewczyna trenuje crossfit, biega i ćwiczy na siłowni. Jednym słowem, zdecydowanie nie prowadzi ona siedzącego trybu życia.

 

- Drogi Stradivariusie, Bershko, Zaro i reszto inditexowej bandy: Pozdrawiam Was serdecznie środkowym palcem w imieniu wszystkich kobiet, które musiałyby użyć łyżki do butów i smaru, by wcisnąć się w Wasze dżinsy w swoim standardowym rozmiarze - zaczyna swój wpis fitnessowa blogerka Dr Lifestyle. 

- To nie my jesteśmy niewymiarowe i nienormalne. To z Wami jest coś nie tak! - dodaje. 

- Na co dzień noszę rozmiar 38. Dawno pogodziłam się z tym, że u Was 40. Podchodzę do wieszaka, widzę dwa szparagi zamiast nogawek, więc profilaktycznie biorę 42. I co? Widzicie na załączonym obrazku. Ku mojemu zaskoczeniu, udało mi się przecisnąć piętę (zdarzało się, że nawet ta część mojego ciała była za gruba na Wasze normy), a później było tylko gorzej - opisuję sprawę z przymierzalni popularnej marki odzieżowej. 

- Jeśli w rozmiar 42 nie mieści się 25-latka, która zdrowo się odżywia i regularnie uprawia sport, to dla kogo do cholery Wy to szyjecie? - dodaje. 

 

 

Podpisujemy się pod tym obiema rękami! 


PODOBNE

Odniosłaś sukces
w pracy nad sylwetką? Podziel się nim z innymi! Przyślij nam swoją historię