23 czerwca 2017

Brzuch Ani Lewandowskiej po porodzie. Edyta Litwiniuk zabiera głos w sprawie [SHAPE NOT HATE]

Internet zalała fala krytyki o jej płaskim brzuchu!

Parę dni temu Ania Lewandowska wrzuciła na Instagramie zdjęcie przedstawiające swój płaski i umięśniony brzuch zaledwie miesiąc po porodzie. Momentalnie rozpętał się spór o to, czy to jest zdrowe, prawidłowe i moralne. Przecież obraz normalnej polskiej, świeżo co upieczonej młodej matki uwidaczniają rozstępy, cellulit oraz kilkanaście nadprogramowych kilogramów. Jak jest naprawdę? Postanowiliśmy zabrać w tej sprawie swój głos. 

Brzuch Ani Lewandowskiej miesiąc po porodzie [FOTO] 

 

Opłaca się być AKTYWNYM i trzymać się zdrowych zasad, zarówno przed ciążą jak i w jej trakcie! Powoli wracam do formy - wbrew pozorom nie jest łatwo! Pamiętajcie jednak o tym, o czym wielokrotnie powtarzam. Każdy organizm regeneruje się w innym tempie. Nie poddawajcie się i nie rezygnujecie, a małymi kroczkami wrócimy do formy. Dajcie sobie czas i luz - nic na siłe! #workout #healthymom #annalewandowska #healthyplanbyann It is worth it to be active and stick to healthy rules, before and during pregnancy! I slowly return to my form - contrary to appearances it is not easy! Remember, however, about what I repeat . Every organism regenerates at a different pace. Do not give up and with small steps you will return to form. Give yourself time and chill a bit!

A post shared by Anna Lewandowska (@annalewandowskahpba) on


- Opłaca się być AKTYWNYM i trzymać się zdrowych zasad, zarówno przed ciążą jak i w jej trakcie! Powoli wracam do formy - wbrew pozorom nie jest łatwo! Pamiętajcie jednak o tym, o czym wielokrotnie powtarzam. Każdy organizm regeneruje się w innym tempie. Nie poddawajcie się i nie rezygnujecie, a małymi kroczkami wrócimy do formy. Dajcie sobie czas i luz - nic na siłę! - tak komentuje zdjęcie Ania.

Od razu rozpętała się kłótnia, czy to w porządku pokazywać taki brzuch publicznie, ponieważ wiele młodych matek może odczuć presję i nagonkę na jak najszybszy powrót do jeszcze lepszej figury, niż przed samą ciążą. 

Tylko, czy Ania na zdjęciu nakłania inne matki, żeby koniecznie wyglądały jak ona? Czy pisze pod spodem, że inne matki wyglądają źle? I co najważniejsze, dlaczego Klara nie jest przy Ani 24 godziny na dobę? Skąd oni naprawdę to wszystko wiedzą? Głos w sprawie postanowiła zabrać redaktor naczelna SHAPE, Edyta Litwiniuk.

 

Komentarz Edyty Litwiniuk o brzuchu Ani Lewandowskiej


- Budowanie swojego brandu na negatywnym wyrażaniu się o osobach trzecich to chyba nasz sport narodowy. Jak nie możemy się przebić to będziemy siać zamęt i tworzyć nadinterpretujące treści, zniekształcające obraz rzeczywisty tylko po to by uzyskać chwilowy fejm. No nic był czas przywyknąć. Dlatego ja nie do końca o tym. Choć przyznać muszę, że kilka dni zastanawiałam się, czy w ogóle zabierać głos w tej sprawie. Ale pomyślałam, że czas najwyższy, bo mnoży się liczba żenujących publikacji na ten temat. A że jest mi to temat bliski z kilku względów postanowiłam w końcu się odezwać - zaczyna swoją wypowiedź Edyta. 

- Przede wszystkim jako MAMA, jako TRENER, jako DIETETYK i jako KOBIETA. Cały dym zaczął sie od tego, że Ania Lewandowska wrzuciła do sieci zdjęcie z siłowni, w dodatku z płaskim brzuchem miesiąc po porodzie. Jak ona mogła?! Nie dość, że brzuch ma płaski to jeszcze byla oddalona od dziecka. Jak ona mogla?! Będąc mamą dwóch córeczek nie wyobrażam sobie tego, by w całej tej pogoni, sajgonie dnia codziennego nie znaleźć chwili dla siebie. Nieważne czy jest to wyjście na siłownię, czy shopping, paznokcie czy po prostu zrobienie sobie domowego spa we własnej łazience. Nie wyobrażam sobie tego, by mój mąż nie został z moimi Córeczkami, bym miała choć chwilę dla siebie na 3 rundy spacerowe wokół własnego osiedla. Nie wyobrażam sobie, by mój mąż nie potrafił zmienić pieluchy. Nie wyobrażam sobie tego, bym zrobiła to lepiej od niego - dodaje. 

 

Moja mała miłość ️‍‍ My little love #familytime #healthyplanbyann #annalewandowska

A post shared by Anna Lewandowska (@annalewandowskahpba) on

 

- Często same sobie zakładamy taki łańcuch, bo przecież nasz mąż/partner nie zostanie z dzieckiem, bo przecież Ty wszystko zrobisz lepiej. Nie wyobrażam sobie tego by w natłoku szaleńczych obowiązków domowych zapomnieć o sobie i swoich potrzebach. Powinnaś/musisz zawsze znaleźć chwilę dla siebie nawet kilka dni po porodzie, by nie oszaleć. Zrób to dla komfortu swojego, swojej rodziny i dla dobra Twojego związku. Oczywiście, czasem dla Ciebie może być zarówno SEN jeśli Twój mąż pójdzie z dzieckiem na spacer albo może być to wyjście do sklepu, na paznokcie czy spotkanie z przyjaciółką by najzwyczajniej w świecie się wygadać. Naprawdę możesz robić co chcesz i im szybciej przyzwyczaisz do tego rodzinę tym dłuższy będziesz miała łańcuch - mówi. 

- Zacznij od razu. Brzmi okrutnie, ale taka prawda. Podział obowiązków, równouprawnienie czy jakkolwiek to będziemy nazywać. Nie jesteś żadnym więźniem swojego macierzyństwa. Nie ma tu żadnych standardów. Nie powinno być. Liczy się Twój komfort. Jeśli Ty będziesz miała siłę i motywację by wstać z łóżka cała Twoja rodzina na tym skorzysta - dodaje naczelna SHAPE. 

 

Część 1 Budowanie swojego brandu na negatywnym wyrażaniu się o osobach trzecich to chyba nasz sport narodowy. Jak nie możemy się przebić to będziemy siać zamęt i tworzyć nadinterpretujące treści, zniekształcające obraz rzeczywisty tylko po to by uzyskać chwilowy fejm. No nic był czas przywyknąć. Dlatego ja nie do końca o tym. Choć przyznać muszę, że kilka dni zastanawiałam się czy w ogóle zabierać głos w tej sprawie. Ale pomyślałam, że czas najwyższy, bo mnoży się liczba żenujących publikacji na ten temat. A że jest mi to temat bliski z kilku względów postanowiłam w końcu się odezwać. Przede wszystkim jako MAMA, jako TRENER, jako DIETETYK i jako KOBIETA. Cały dym zaczął sie od tego, że Ania Lewandowska wrzuciła do sieci zdjęcie z siłowni, w dodatku z płaskim brzuchem miesiąc po porodzie. Jak ona mogła???!!!! Nie dość, że brzuch ma płaski to jeszcze byla oddalona od dziecka. Jak ona mogla????!!! Będąc mamą dwóch córeczek nie wyobrażam sobie tego, by w całej tej pogoni, sajgonie dnia codziennego nie znaleźć chwili dla siebie. Nieważne czy jest to wyjście na siłownię, czy shopping, paznokcie czy po prostu zrobienie sobie domowego spa we własnej łazience. Nie wyobrażam sobie tego, by mój mąż nie został z moimi Córeczkami, bym miała choć chwilę dla siebie na 3 rundy spacerowe wokół własnego osiedla. Nie wyobrażam sobie, by mój mąż nie potrafił zmienić pieluchy. Nie wyobrażam sobie tego, bym zrobiła to lepiej od niego. Często same sobie zakładamy taki łańcuch, bo przecież nasz mąż/partner nie zostanie z dzieckiem, bo przecież Ty wszystko zrobisz lepiej. Nie wyobrażam sobie tego by w natłoku szaleńczych obowiązków domowych zapomnieć o sobie i swoich potrzebach. Powinnaś/musisz zawsze znaleźć chwilę dla siebie nawet kilka dni po porodzie, by nie oszaleć. Zrób to dla komfortu swojego, swojej rodziny i dla dobra Twojego związku. Oczywiście, czasem dla Ciebie może być zarówno SEN jeśli Twój mąż pójdzie z dzieckiem na spacer albo może być to wyjście do sklepu, na paznokcie czy spotkanie z przyjaciółką by najzwyczajniej w świecie się wygadać. Naprawdę możesz robić co chcesz i im szybciej przyzwyczaisz do tego rodzinę tym dłuższy będziesz miała łańcuch.

A post shared by Edyta Litwiniuk (@edytalitwiniuk.pl) on

 

- Pamiętaj Ty nic nie musisz. Ty możesz. I w tej sytuacji nikt nie mówi Ci, że masz iść na siłownię. Nikt nie mówi Ci, że masz mieć płaski brzuch miesiąc po porodzie. Ale właśnie w tej materii trzeba rozgraniczyć kilka kwestii. Pracując z tysiącami kobiet, zarówno jako trener i dietetyk widziałam i słyszałam mnóstwo historii. I niestety prawda jest taka, że tutaj też doskonale się sprawdza tekst "lepiej zapobiegać niż leczyć". Przestańmy traktować ciążę jak wymówkę. Przestańmy w końcu patrzeć na dodatkowe kilogramy w ciąży przez pryzmat swojej figury. Choć to też kwestia istotna dla każdej z nas. Edukujmy się w tym zakresie skoro chcemy wziąć na siebie odpowiedzialność za drugiego człowieka - pisze Edyta. 

- Istnieje coś takiego jak koncepcja programowania żywieniowego, która mówi o tym, że już przed ciążą, a tym bardziej w trakcie ciąży wszystko to co jemy ma ogromny wpływ na zdrowie naszego maluszka. Już wtedy programowany jest metabolizm Twojego dziecka. Już wtedy natura ustala jakie gratisy chorobowe mu sprzedasz. Pamiętaj o tym zanim sięgniesz po alkohol, papierosy czy przetworzoną żywność. Przestańmy dawać kobietom w ciąży przyzwolenie na żywieniową rozpustę. Kolejna porcyjka lodów, szarlotka i mała dokładeczka, czy teksty w stylu "jedz, bo teraz musisz za dwoje". Guzik prawda. Teraz jesz dla dwojga. Stawiasz na jakość produktów, a nie na ilość. A później nagle dziewczyny budzą się pod koniec ciąży, że przytyły po 30 kg, zostaje im 20 kilogramów nadwagi po porodzie i zostają z tym same. Siedzą sfrustrowane, smutne, nieszczęśliwe bo nagle osoby od szarlotki czy lodów nie mają czasu by zajrzeć i pomóc, a ona biedna siedzi patrząc na swoje dziecko i myśląc po co jej to było... - komentuje. 

 

- Zamiast pożerać te lody na poprawę nastroju lepiej iść z dzieckiem na spacer, czy na siłownię. Dopóki nie zmienimy myślenia, wiele z nas będzie przeżywało dramaty osobiste. I pytam gdzie są wtedy Ci wszyscy znawcy i specjaliści od ciąży. Gdy dziewczyny pytają mnie jak będą mogły szybko wrócić do formy po ciąży odpowiadam zacznij myśleć o tym przed. Tycie w ciąży jest niebezpieczne. Celowo mówię tycie, czyli kolokwialnie obrastanie w tłuszcz. Bo przybieranie na wadze w ciąży jest prawidłowe, a tycie nie. Gdy ciąża rozwija się prawidłowo, Ty przybierasz na wadze. Tyjesz wtedy gdy niezdrowo się odżywiasz. W ciąży nie potrzebujesz znacznie większej liczby kalorii. W 1 trymestrze masz zapotrzebowanie takie jak przed. W 2 i 3 trymestrze zwiększa się odpowiednio o ok.400 i 500 kcal. Chociaż też kalorie kaloriami. Stawiaj na jakość, a nie ilość pokarmu. Nadmierna masa ciała w ciąży jest niebezpieczna zarówno dla matki jak i jej dziecka - mówi Edyta. 

 

- Nie mówię o tym, że nie możesz sięgnąć po kawałek szarlotki okazjonalnie, bo wiadomo, że od jednej nagle nie przytyjesz 20 kilogramów. Ale mówię, żebyś nie odpuszczała przez te 9 miesięcy. Bo niestety później zostaniesz sama, z płaczącym dzieckiem, bolącym kroczem, brzuchem, piersiami i nadwagą. Poziom frustracji - milion! A potem zacznie to wszystko odbijać się na Twoim zdrowiu zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Bądź dla siebie najważniejsza! Sorry, ale jeśli Ty o siebie nie zadbasz nikt tego za CIEBIE nie zrobi, a dojdzie Ci jeszcze bezkompromisowy, mały człowiek pod opiekę - komentuje mama i trenerka.

- Bądź egoistką. Bądź asertywna. Szkoda Ciebie. Ciąża i czas po, jest trudnym okresem, ale uwierz mi, że jeśli zrobisz dużo, możesz przez ten czas przejść łagodniej. Nie słuchaj wujków czy cioć dobra rada, że możesz sobie odpuścić. Dbaj o siebie. Nigdy nie będziesz bliżej ze swoją fizycznością jak właśnie w okresie ciąży i tuż po porodzie. Nie szukaj wymówek. Stać Cię na wiele. I wiele możesz osiągnąć. Pamiętaj nadwaga i otyłość nie jest zdrowa. Oznacza, że coś się dzieje z Twoim organizmem. To żaden powód do wstydu. Działaj. Przecież masz pod opieką maleństwo. Takich postów jak ten Ani, nie traktuj jako coś wymierzonego w Ciebie. Jeśli nie masz płaskiego brzucha miesiąc po porodzie nie oznacza, że jesteś gorsza. Ania pokazuje, że można. Dzieli się na blogu przepisami, zestawami ćwiczeń. Masz je za darmo. Korzystaj. Niech nie rodzi to w Tobie kompleksów. Ona tylko napisała prawdę, że: "Opłaca się być AKTYWNYM i trzymać się zdrowych zasad, zarówno przed jak i w trakcie ciąży."- pisze.

- Najsmutniejszy morał z tej całej historii jest taki, że tak niewiele zmienia się w naszej mentalności. Pamiętam, jak byłam małą dziewczynką i oglądałam z tatą mecz i Boniek wtedy komentował, mówiąc: "Jak byłem w Polsce i robiłem karierę ludzie łapali mnie za nogi i ściągali do ziemi, natomiast gdy wyjechałem do Włoch ludzie też łapali mnie za nogi, tylko z tą różnicą, że pięli się ze mną w górę, osiągając szczyty". Smutne to, ponieważ było to pewnie z 20 lat temu kiedy to usłyszałam i niestety... mało się zmienia - dodaje. 

 

Część 3: Jem mniej więcej tak: Śniadanie: jajecznica z kabanosami 2 śniadanie: owoce Obiad: mięso/ryba/z kaszą i warzywami lub sushi (wszystko zależy od tego czy kupuje u "Pana kanapki" czy biorę z domu Podwieczorek: różnie...Czasem obiad domowy jak wyżej, który przyrządziłam dla rodzinki, a czasem np. jagodzianka Kolacja: hummus z ogórkami, smażone krewetki albo jakieś owoce z ryżem W międzyczasie oczywiście woda, kawa i czasem coś słodkiego. I tyle. Powiem Ci żadna filozofia. Dla mnie przede wszystkim zdrowy tryb życia to rozsądek. Nie zamierzam niczym się katować i zmuszać swojego organizmu do sytuacji, które zarezerwowane są dla wyczynowych zawodników. Ten etap mam już za sobą. Teraz cieszę się macierzyństwem, rodzinką, rozwojem osobistym, pasją i chwilą. Kiedy grilluję z przyjaciółmi to tym żyję, kiedy idę na gofry z rodzinką to tym żyję, kiedy jadę do przyjaciółki to jem jej pyszne ciasto i tym żyję. Nie daj się zwariować życie jest zbyt piękne. Mogę sobie na to pozwolić bo jestem zdrowa. Dlatego jeśli Twój organizm wysyła Ci jakieś znaki to nie zostawiaj tego. Jeśli musisz schudnąć zaciśnij zęby i to zrób. Jeśli musisz przytyć to tak samo. Działaj i nie trać czasu, by korzystać z życia na maksa. Trzymam za Ciebie kciuki. Jeśli myślisz, że mój post jest fajny to udostępnij, może komuś się przyda. Buziak. Edi #shapemagazine #motheroftwo #gymfreak #fitmama #fitmom #personaltrainer #gym #gymfreak #fitgirl #fitnesssport #sport #fitness #instapic #instahappy #workout #training #edytalitwiniuk #triathlon #running #runninggirl #behappy #goals #dreamscometrue

A post shared by Edyta Litwiniuk (@edytalitwiniuk.pl) on

 

- Dlaczego my kobiety o innych kobietach z taką łatwością tak negatywnie się wypowiadamy. Dlaczego nie doceniamy tego co ta dziewczyna dla nas, dla kobiet robi?! Dlaczego nie korzystamy z jej materiałów pnąc się na swój własny szczyt. Mówmy nie HEJTOWI. Zastanów się następnym razem zanim kogoś oczernisz, obgadasz i napiszesz wyssaną z palca historię. Bądź dobrym człowiekiem, tak po prostu. To tak niewiele. Dbajmy o swój komfort psychiczny i fizyczny. A jak masz gorszy dzień to idź na spacer albo pobiegać. To zawsze pomaga. Trzymam kciuki za nas wszystkie. Jesteśmy dobrem tego świata. Bądź dumna z siebie. Ściskam Was dziewczyny! - kończy swoją wypowiedź Edyta Litwiniuk. 

Co o tym myślicie?


PODOBNE

Odniosłaś sukces
w pracy nad sylwetką? Podziel się nim z innymi! Przyślij nam swoją historię