19 maja 2017

Jak Odeta Moro wyglądała na okładce SHAPE w 2015 roku?

ZOBACZ zdjęcia!

Tags: odeta moro
Odeta Moro okazała się być agentem w popularnym telewizyjnym reality show. Dziennikarka była również okładkową gwiazdą lipcowego numeru SHAPE w 2015 roku! Jak wtedy się prezentowała i co ją łączy ze sportem, czy fitnessem?

SHAPE: Twoja córka lubi sport?  

- Bardzo. Od małego powtarza, że chciałaby być olimpijką. W ogóle cała moja rodzina jest szalenie usportowiona. Siostra, jak byłyśmy nastolatkami, wstawała o piątej rano, żeby przed szkołą iść na basen. A po szkole biegała do stajni. Wszyscy w rodzinie jeżdżą konno. Ja najmniej chętnie, bo zaliczyłam w przeszłości paskudny upadek. Zresztą, mamy do dziś konia w rodzinie - klacz Regate. Mój ojciec jeździ na niej na oklep, bez siodła, bez ogłowia, jak stara Indianka! Poza tym świetnie jeździ na łyżwach, namiętnie gra w hokejach. Mama uprawia nordic walking, potrafi przejść z przyjaciółkami 40 km. Czasami mam wrażenie, że z nich wszystkich ja poświęcam na sport najmniej czasu, bo albo jestem w pracy, albo odrabiam z dzieckiem lekcje. Trochę żałuję, że w dzieciństwie ojciec zraził mnie do sportu, który jest szalenie modny - do narciarstwa biegowego... Wychowywałam się na Mazurach, w Giżycku, mieliśmy świetne warunki i nie wiem, czy to kwestia tamtego topornego sprzętu, czy braku zdolności pedagogicznego taty, ale biegówki kojarzą mi się do dziś z jakąś straszną mordęgą - zwierza się Odeta. 

- Na rowerze jeżdżę dla przyjemności. I to od dziecka, bo codziennie dojeżdżałam do szkoły na rowerze. Dopóki nie miałam samochodu, wszystkie sprawy załatwiałam na rowerze - dodaje. 

SHAPE: Jeszcze czegoś próbowałaś? 

- Na jogę chodziłam swego czasu... Super! To przyjemny sposób spędzania czasu, człowiek ma wrażenie, że robi coś dobrego, szlachetnego - mówi Odeta. 

SHAPE: Nie lepiej specjalizować się w jednej dyscyplinie?  

- Czy ja wiem? Jak się próbuje nowych rzeczy, to ma się więcej możliwości. Poza tym, tak łatwiej poznaje się ludzi - mówi. 

- (...) Moja ostatnia miłość to supa. Duża deska, taka jak stara deska windsurfingowa i do tego długie wiosło. Pływa sie tym po morzu, blisko brzegu. Jaka to przyjemność! - dodaje Odeta. 

Sport to dla niej zarówno przyjemność, jak i sprawdzian własnych możliwości. 

 


 

PODOBNE

Odniosłaś sukces
w pracy nad sylwetką? Podziel się nim z innymi! Przyślij nam swoją historię